blog.stepniak.net.pl

Brudnopis programisty

Lenovo ThinkPad – notebook dla programisty

by Szymon Stępniak on 15 czerwca 2014, 4 comments

lenovo-thinkpad-logo

Jakiś czas temu zdecydowałem się na kosztowną, ale bardzo ważną inwestycję z perspektywy wykonywanego zawodu – zakup nowej stacji roboczej. Spisałem wymagania „tego idealnego” notebooka (rozbudowę blaszaka odrzuciłem na dość wczesnym etapie), przekopałem się przez internet, popytałem tu i tam o opinie na temat interesujących mnie modeli, świnkę z oszczędnościami całego życia rozbiłem i w ten oto sposób w moje ręce trafił Lenovo ThinkPad T440p. Ta momentami szorstka przyjaźń trwa już od miesiąca. Czy było warto? Zapraszam do lektury.

20140608_desktopWymagania wstępne

Zacznijmy od początku. Kiedy już zdecydowałem się na zakup notebooka dla siebie, ustaliłem listę wymagań wstępnych, które bezwzględnie musiały być spełnione. Wymagania dość wysokie, ale to dlatego, że zależało mi na możliwie najbardziej niezawodnym narzędziu, jako że miało stanowić „kręgosłup” w moim warsztacie rzemieślnika. I tak zależało mi na: ekranie max. 14 cali, procesorze >= Intel Core i7 4800MQ, 16 GB RAM, dysku SSD (~256 GB). Krótki przegląd dostępnych na rynku modeli w najpopularniejszej platformie handlowej w naszym kraju i szybko okazało się, że grupa notebooków spełniających moje wymagania jest dość ograniczona, a najjaśniejszą gwiazdą w tym skromnym gwiazdozbiorze wydawał się T440p z rodziny Lenovo ThinkPad. Poczytałem recenzje, przejrzałem benchmarki, brakowało mi tylko jednego elementu w tej układance – sprawdzenia czy „dogadamy” się z tym modelem w kontakcie na żywo. Słyszałem wiele pozytywnych opinii o komforcie pracy z ThinkPadami, ale bez przekonania się na żywo nie zdecydowałbym się na zakup. Pojechałem, sprawdziłem, spodobało mi się i zdecydowałem się na zakup.

ThinkPad in da house – pierwsze wrażenia

O tym, jak T440p prezentuje się przed włączeniem miałem okazję przekonać się wcześniej, ale nie odmówiłem sobie przyjemności „wymacania” każdego elementu konstrukcyjnego. Obudowa wykonana jest z tworzywa sztucznego wzmocnionego włóknem szklanym. Solidnie, choć jest jeden mankament – obudowa ugina się nad czytnikiem Smart Card.Nie przeszkadza to w niczym, a i dzieje się dopiero, gdy mocniej naciśniemy ten fragment, więc nie jest to nic strasznego – raczej konsekwencja nie zastosowania wsuwanych „mocków” dla Smart Card czy karty pamięci SD.

Pierwsze uruchomienie, bootowanie systemu Windows 7 trwało około 14 sekund. Pierwsze wrażenie – bardzo dobra jakość obrazu w rozdzielczości Full HD. Pierwszy test touchpada i pierwszy epic fail. W ThinkPadzie znajdziemy „uciskowy” touchpad, co jest rozwiązaniem kompletnie nietrafionym moim zdaniem. Owszem, działa delikatne stukanie, ale ten tryb sprawia z kolei wrażenie zbyt czułego. Dodatkowym minusem touchpada jest jego rozmiar – trochę za duży. To oraz zbyt duża czułość na stuknięcie strasznie obniża komfort korzystania z niego – zdarzało się dość często, że lekko musnąłem wewnętrzną częścią dłoni touchpad podczas pisania co powodowało uruchomienie dziwnej sekwencji zdarzeń. Zatem jedną z pierwszych opcji, którą należy aktywować w systemie jest jego automatyczne wyłączenie podczas pisania.

Ok, idźmy dalej. Zabawa na Windowsie nie trwała zbyt długo i po kilku chwilach rozpocząłem przygotowania do instalacji Linuxa. Z wyborem dystrybucji miałem niemałą zagwozdkę – generalnie w pierwszej chwili pomyślałem o powrocie do Gentoo. Wizja kompilacji na 4 corach była bardzo atrakcyjna (ostatni raz używałem Gentoo na Athlonie 64 3500+, co było przeżyciem dość hmm… czasochłonnym), ale niestety wygrał pragmatyzm – zdecydowałem, że nie mam czasu na zabawę na tak niskim poziomie i potrzebuję systemu operacyjnego, który instaluje się szybko i nie wymaga inwestowania zbyt dużej ilości czasu w jego tweakowanie. Idąc tym tropem pomyślałem, że dobrym wyborem będzie Xubuntu 14.04. Ściągnąłem obraz ISO, przygotowałem bootowalny nośnik USB, pierwsze uruchomienie i … dupa. Xubuntu nie zechciał się uruchomić. Sprawdziłem na innym laptopie, aby wykluczyć ewentualny problem z samym nośnikiem – zadziałało stare piłkarskie porzekadło: „u mnie działa”. No nic, próbujemy jeszcze raz, tym razem patrząc co tam się na konsoli dzieje. Nie jestem sys adminem, więc to co tam zobaczyłem to jedynie [FAIL] przy próbie uruchomieniu kilku usług. Tutaj czkawką odbił się ekran Full HD – połączyć napisy z dwóch różnych końców przy tej rozdzielczości to wyczyn wymagający niemałych umiejętności w zakresie akrobatyki wzroku. No nic, „nie poddajemy się” pomyślałem. Może coś z tym Xubuntu było nie tak jednak. Ściągamy Ubuntu 14.04, tu może zadziała. Niestety, nie zadziałało – efekt ten sam co z Xubuntu. Do głowy w tym momencie przyszło mi inne rozwiązanie – spróbuję zainstalować starszą wersję i dokonam upgrade’u systemu. Podbudowany własną błyskotliwością sięgnąłem po obraz ISO Ubuntu 13.10. Pierwsza próba i … działa! Eureka! Instalacja systemu zajęła kilkanaście minut. Restart, system wstał, bingo. Najpierw zwykły update software’u, restart, bingo. W tym momencie czułem się, jakbym wygrał milion dolarów. Ale tym milionerem pozostałem tak samo długo jak przed zakupem kuponu Lotto – do losowania. Upgrade rozwiał wszystkie wątpliwości. Po restarcie system nie zechciał już się podnieść. Hmm. W tym miejscu skrócimy tą historię i przejdziemy do momentu, w którym zainstalowałem Fedorę 20. Po instalacji wszystko działało. Po upgradzie systemu „również”, ale niestabilnie i do czasu. To co zwróciło moją uwagę, to aktualizacja kernela. Okazało się, że na kernelu 3.11 wszystko działa płynnie i bez zarzutu, natomiast na wersji 3.14 system odmawia współpracy w bardzo dziwnych momentach. Dochodziło nawet do tego, że wydanie komendy „lspci” powodowało freeze systemu.Tłumaczyłoby to również wcześniejsze problemu z Ubuntu, które w wersji 14.04 dostarczane jest z kernelem 3.13 (Xubuntu przynajmniej). Co się zmieniło w kernelu i czy to jest faktyczny powód opisanych wcześniej problemów – nie wiem. Ale wszystko na to wskazuje.

Gdy już uporałem się z problemami na poziomie systemu przyszedł czas na testy standardowych przypadków użycia. Instalacja standardowego środowiska do pracy – JDK7/8, IntelliJ IDEA, guake + ohmyzsh, gvm, git, jakieś przeglądarki (Firefox, Chrome). Po skonfigurowaniu wszystkiego przyszedł czas na próbkę developmentu. Komfort pracy + wydajność = POEZJA! Rozdzielczość Full HD mimo 14 cali oznacza olbrzymie pole widzenia w naszym ulubionym IDE. Niesamowita moc podzespołów gwarantuje bardzo efektywną pracę – odpalenie 297 testów (jednostkowych i integracyjnych) jednego z projektów zajęło 2 sekundy (w środowisku CI ich wykonywanie zazwyczaj trwa ~14 sekund), ale co najważniejsze: uruchamianie testów w Grails w końcu nie trwa „całe wieki” i pozwala w pełni korzystać z dobrodziejstw metodyki TDD (dla porównania: na moim służbowym laptopie uruchomienie testów jednostkowych w projekcie grailsowym potrzebuje około 15 sekund na rozruch samego grails, ale tu wychodzi różnica w wydajności oferowanej przez oba laptopy). Moc daje się również odczuć podczas normalnego korzystania z laptopa. Nie pamiętam kiedy ostatni raz wydanie dowolnego polecenia czy skrótu klawiszowego zwracało momentalnie odpowiedź. I to zarówno w IDE takim jak IntelliJ IDEA czy w samym systemie. No i czas startu systemu – 8 sekund w przypadku Fedory 20 to wynik rewelacyjny.

Kilka słów o klawiaturze. Komfort pracy – bardzo dobry. Model T440p wyposażony jest w IBMowską klawiaturę, co dla wielu (w tym mnie) może oznaczać konieczność przyzwyczajenia się do pozycji klawiszy takich jak Page Down/Up czy chociażby klawisz funkcyjny w miejscu Ctrl. Klawisze są bardzo wygodne, dla niektórych stukot może wydawać się dość głośny w porównaniu z profilami ultra, ale tez nie przesadzałbym tutaj z negatywną oceną. Klawisze funkcyjne dostępne są jako alternatywne działanie klawiszy F1-F12. Stosując ponadto kombinację Fn+Esc możemy włączać/wyłączać stałe działanie klawiszy funkcyjnych. Wśród nich natomiast nie znajdziemy odpowiedzialnego za wyłączanie/włączanie touchpada, co jest sporym minusem.

Warto również wspomnieć o bardzo długim czasie pracy na 9 komorowej baterii. Nie używam żadnych super energooszczędnych profili itd., a mimo to laptop pracuje zazwyczaj około 6 godzin (od pełnego naładowania do około 6%). W tym czasie piszę koda, kompiluję, oglądam webcasty, przez cały czas mając otwarte w Firefoxie Gmaila i Twittera. Wynik bardzo dobry moim zdaniem.

W przypadku Linuxa i desktopu XFCE (nie sprawdzałem pozostałych środowisk) jest jeszcze jedna rzecz – Full HD powoduje słabą czytelność czcionek w przeglądarce internetowej. W ramach systemu możemy łatwo ustawić własną wartość dla DPI, ale ta zmiana nie ma wpływu na look&feel stron renderowanych w przeglądarce. Dla Firefoxa rozwiązaniem jest ustawienie własnej wartości dla layout.css.devPixelsPerPx (w about:config) – w moim przypadku pomogło ustawienie wartości 1.15.

Podsumowanie

T440p to solidne narzędzie. Nie jest pozbawione wad, ale kiedy już okiełznamy bestię, odpłaca się z nawiązką. Moje oczekiwania w stosunku do stacji roboczej zostały spełnione – potrzebowałem laptopa, który będzie pomagał mi w pracy programisty, oferując możliwie najlepszą wydajność przy bardzo dobrym komforcie pracy. Cel uważam za osiągnięty.

Plusy:

  • długi czas pracy na baterii (5-6 godzin),
  • niesamowita wydajność podzespołów,
  • bardzo wygodna i gwarantująca komfortowe pisanie klawiatura,
  • solidna obudowa,
  • 4 porty USB,
  • bardzo dobrej jakości obraz w rozdzielczości Full HD,
  • praktycznie niesłyszalna praca układu chłodzenia procesora podczas niskiego obciążenia.

Minusy:

  • touchpad,
  • słaba kompatybilność z niektórymi nowszymi dystrybucjami Linuxa,
  • brak klawisza funkcyjnego odpowiedzialnego za wyłączanie/włączanie touchpada,
  • układ klawiatury IBM (pozycja pgdn/pgup, klawisz fn etc.) dla „nowicjuszy” może wydawać się dziwny i wymaga przyzwyczajenia.

Ocena końcowa: 8 / 10

Jeśli jest coś co chcielibyście wiedzieć na temat T440p, a ja zapomniałem o tym wspomnieć – piszcie w komentarzach. Chętnie odpowiem na każde pytanie.

 

  • Michał

    Super artykuł! :) Bardzo lubię coś takiego czytać ;) Mógłbyś zamieścić jakieś zdjęcia, albo małe wideo? Też myślę o tym modelu, ale nieco mniejszym potworze ;)
    No i … co innego rozważałeś? Dlaczego odrzuciłeś Lattitude? :>

    • http://stepniak.net.pl/ Szymon Stepniak

      Cześć Michał,
      Dzięki za miłe słowa :) Video to bardzo fajny pomysł, spróbuję na tygodniu coś takiego nagrać. Szczególnie, że minęło już trochę czasu i taki mały update w tym temacie na pewno nie zaszkodzi. Jeśli zaś chodzi o drugie pytanie – wyboru wielkiego nie miałem w tamtym czasie. Przyjęte kryterium mocno ograniczało wybór – szukałem sprzętu z procesorem co najmniej i7 4800MQ ze względu na ich wydajność zbliżoną do procesorów PC-towych. Do porównania korzystałem z http://cpubenchmark.net/high_end_cpus.html Weźmy np. taki i7 4600U, dość popularny w dzisiejszych notebookach – to co ma do zaoferowania to mniej więcej 40-44% ogólnej wydajności 4900MQ (przynajmniej na papierze :) ). Z notebook’ów Della chyba tylko Precision spełniał minimalne wymagania jeśli chodzi o bebechy, ale tutaj do wyboru był bodajże tylko 15” ekran (szukałem max. 14”). Na korzyść T440p przemawiał też współczynnik +5 do lansu – w końcu to ThinkPad :) T440 są chyba najbliższe IBMowskim protoplastom tej serii i muszę przyznać, że godnie reprezentują swoich przodków. Tak czy inaczej po blisko pół roku używania muszę przyznać, że sprzęt jest rewelacyjny.
      Wypatruj filmiku za kilka lub kilkanaście dni. Cześć!

  • javafreak

    ‚Zabawa z Windowsem nie trwała długo’ hehe to mi się podoba. Ja kupuję T420 ze względu na cenę.

  • hypot

    Cześć, mógłbyś napisać jak osiągnąć taki widok pulpitu (stan cpu,ram – pluginy/skórki) jak na pierwszym zdjęciu? Dzięki! :)